NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

INSTAGRAM

Instagram has returned invalid data.
Przechwytywanie
Ada – bieganie

Ada… żyję po swojemu

Cześć, witajcie! Jestem Ada i.. żyję po swojemu! Jestem koneserką pizzy i kocham dobrze jeść. Biegam, przygotowuję się do swojego pierwszego maratonu. Oprócz tego jestem małym korposzczurkiem, ale kocham to, co robię i z kim! Uwielbiam każdy skrawek swojego życia, ponieważ.. inaczej nie umiałabym żyć! Bo żyję, aby być szczęśliwa, nie inaczej.

Od czego zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?

W sumie sport uprawiam od dziecka – jeździłam konno w każdy weekend oraz trenowałam pływanie. Brałam nawet udział z Mistrzostwach Polski Juniorów! Poważna sprawa. Niestety, później zaczęłam mieć problemy ze zdrowiem – miałam odwapnione kości, łatwo się łamałam. Ile razy miałam zwichnięte nadgarstki – nie umiem policzyć. Jednak najgorszą moją zmorą były wypadające rzepki z kolan. Na szczęście wyszłam na prostą, chyba zwyczajnie z tego wyrosłam, ponieważ to właśnie kiedy ruszyłam na studia do Warszawy zaczęłam biegać. Nie będę nikogo oszukiwać, kiedy założyłam Instagrama zalała mnie fala biegaczy – zazdrościłam im tego, co robią! Też chciałam być taka szczęśliwa dzięki sportowi! Bo skoro umiałam cieszyć się wirtualnie ich szczęściem, to jaki odlot musiał być, kiedy samemu się pobiega. Pewnego styczniowego po południa, kiedy wróciłam z zajęć po prostu założyłam sportowe buty i… wyszłam pobiegać. Nigdy nie zapomnę, zrobiłam wtedy 3,76 km. I w końcu poczułam, co to te endorfiny po bieganiu! Wiedziałam, że przepadłam.

Jak wyglądały Twoje początki? Było ciężko?

Początki zawsze są chyba trudne. I myślę, że każdy to powie. Zaczynamy robić coś od zera, dopiero zdobywamy umiejętności, doświadczenie, uczymy swoje ciało, rozwijamy je. Tak, było ciężko, ale odnajdywałam w tym trudzie ogromną przyjemność. Wiedziałam, że skoro jest ciężko, to znaczy, że zmierzam w dobrą stronę. A jak bardzo cieszyły efekty! Kiedy pokonywałam w lepszym tempie 1 km. Kiedy zwiększałam dystanse. Kiedy przebiegłam 5 km poniżej 30 minut! Wszystko jest do zrobienia, tylko trzeba sumiennie na to pracować.

Dlaczego postawiłaś właśnie na ten sport…? Co jest w nim takiego czego nie ma innym sportach?

Hm, trudno powiedzieć. Może to było dzieło przypadku? W sumie jest to sport do którego potrzebuję tak naprawdę tylko samej siebie, więc odchodziły też koszty jakichś zajęć, a na studiach to ważne. Chciałabym po prostu zacząć coś robić, nie chciałam tylko uczyć się, pracować i odpoczywać. Chciałam czegoś więcej. Chciałam sportu, chciałam pasji. To wydało mi się chyba najprostsze. Chciałam, wyszłam, pobiegłam. I tak to się wszystko zaczęło.

12107758_889232411154118_1785489680693632029_n

Jak długo ćwiczysz?

Biegam już ponad 2 lata. Czasem mniej, czasem więcej. Chciałabym robić to mocno regularnie, aby były jak najlepsze rezultaty. Różnie to bywa jednak w życiu – a to kontuzja, a to praca. Człowiek czasem po prostu chce poleżeć. Ale nie ustaję w walce, a moim zdaniem dzięki temu już na starcie jestem wygrana. Sport w moim życiu jest od dziecka, więc ćwiczę tak naprawdę od zawsze: jazda konno, pływanie, tenis. Ale tańce nigdy mnie nie interesowały, chociaż był epizod, że chodziłam na zajęcia – wszystkie dziewczyny z klasy chodziły, ja też poszłam, ale nie czułam się tam dobrze. Tańczyły na przerwach, ja wychodziłam z klasy z chłopakami.

Z jaką częstotliwością trenujesz?

Aktualnie wracam do biegania po kontuzji pasma biodrowo-piszczelowego i kaletki stawowej w kolanie. Mam w sobie zupełnie inną motywację i moc. Biegam 5 razy w tygodniu. Najbardziej lubię biegi ciągłe, ale pomału przyzwyczajam też nogi do podbiegów, skipów i przebieżek. Bez tego ani rusz!

Jakie jest Twoje motto życiowe?

Nigdy się nie poddawaj. Zawsze biegnij za swoimi marzeniami. Bądź szczęśliwy i uśmiechnięty. To chyba 3 najważniejsze teksty w moim życiu. Wiele w moim 24 letnim życiu już się wydarzyło. Pewnie nawet za dużo. Nauczyłam się tego, że przenigdy nie można się poddawać, po prostu nie można! Trzeba łapać swoje życie za ogon i ciągnąć je na siłę, w końcu wyjdzie się na prostą. Marzenia? Przecież to najwspanialsza rzecz na świecie! Marzenia się spełniają, ale to tylko od nas zależy, czy je spełnimy, bo na nie również trzeba zapracować. Nawet kiedy jest gorzej, to trzeba pokazywać światu, że jest się szczęśliwym, uśmiechać się, a tak naprawdę w końcu będzie. Sami wywołujemy swoje szczęście, sami je sobie tworzymy, więc wywołujmy je na każdym kroku, na początku w sobie, w środku.

sztaf

Co w sporcie daje Ci największa satysfakcję? A co największa frajdę?

Największą satysfakcję w sporcie daje mi sam trening. Jak to człowiek, jestem leniem, nie wstydzę się tego. Jestem mega zadowolona po treningu, że zrobiłam to, wyszłam, zrobiłam swoją robotę, teraz mogę leżeć i pachnieć. Satysfakcję dają mi również życiówki, rekordy, choć teraz mi do nich bardzo daleko. To wielka rzecz, kiedy urywasz sekundy ze swojego czasu na 5, 10, 21 km. To coś wielkiego, to dowód na to, że ciężko pracujesz. Największą frajdę natomiast daje mi sam bieg. Jeśli ktoś mówi mi, że nie biega to bieganie jest nudne to znaczy, że nigdy nie biegał! To nieustanna walka ze sobą w głowie, z nogami, z warunkami atmosferycznymi.

Mogłabyś opisać swój trening?

Opiszę mój ulubiony trening! To zwykły bieg ciągły. Wychodzę z domu, rozgrzewam się, aby uniknąć kontuzji, aby biegło się lepiej. I ruszam przed siebie. Najchętniej biegam po lesie, ale na to pozwolić sobie mogę tylko w weekendy. Mieszkam w centrum Warszawy i na co dzień biegam po tej betonowej dżungli. I co.. biegnę. Po prostu biegnę przed siebie. Celebruję każdy oddech, każdy krok, każdy manewr mojego ciała. Czuję, jak moje ciało się rozgrzewa, jak moje płuca lepiej przyjmują powietrze, a moje serce bije szybciej. I tak chwila, kiedy dobiegam znowu pod swój blok, opieram ręce na nogach, oddycham głęboko, robi się jeszcze cieplej i uśmiecham się do siebie – naprawdę i w duchu.

Co sprawia Ci najwięcej  trudności w tej dyscyplinie?

Czy mam jakieś trudności w bieganiu? Nigdy o tym nie myślałam. Trudnością na pewno są ograniczenia w oddechu, że nie mogę szybciej biec. Ale nie traktuje tego, jako trudność. To kwestia treningu. Także ta trudność z każdym treningiem się ode mnie oddala. Nigdy nie zniknie, ale może kiedyś będzie mniej odczuwalna, bo będę biegała naprawdę szybko. Taki mam plan!

Czy oprócz sportu wiodącego uprawiasz również inne sporty? Jeśli tak to jakie?

W mojej głowie cały czas jest siłownia. Chciałabym wzmocnić swoje ciało biegacza jeszcze bardziej. Ale wstydzę się tam iść sama, ponieważ kompletnie się na tym nie znam! Czekam na mojego chłopaka, albo dobrego kolegę, aby pokierował mnie, co i jak. Na razie jednak jest mi nie po drodze. Ale ten dzień nadejdzie. Oprócz biegania czasem chodzę na basen i pływam. Robię to z przyjemnością, to wspomnienie po młodzieżowej pasji. Od dziecka też jeżdżę konno – również teraz zdarzy mi się wsiąść na konia i jeździć. To jedno z piękniejszych uczuć. Niesamowite. Każdy powinien spróbować jazdy konno. To połączenie pomiędzy koniem, a jeźdźcem – coś pięknego. Na wiosnę, lato, jesień często jeżdżę także rowerem, ale nie trenuję tego. Jeżdżę dla rozrywki, rekreacji – czasem do pracy, czasem po mieście tak po prostu, a czasem do lasu z chłopakiem, aby uciec chociaż na chwilę z miasta.

73659-PWA16-1093-21-000101-pwa16_02_pbr_20160403_122354

Jak wygląda Twoja dieta?

A to dobre! Moja dieta wygląda naprawdę różnie. Bardzo zależy mi na tym, aby zachowywać tak zwaną „czystą michę”, ale nie zawsze mi się to udaje. Powiem tak: zazwyczaj jem dobrze, lekko, czysto, mądrze. Nigdy jednak nie ukrywałam tego, że KOCHAM PIZZĘ! UWIELBIAM PIZZĘ! Mogłabym ją jeść na śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację. Nazywam się koneserką, hahaha. Cały czas w mojej głowie świta plan, aby jeść jedną pizzę miesięcznie w cheat day, ale jeszcze mi się to nie udało. Czas chyba podjąć jakieś wyzwanie! Wracając jeszcze bardziej ogólnie do diety – czasem wracam z pracy do domu około 22. Jestem padnięta, a wiem, że na drugi dzień wstaję przed świtem. Wtedy często polegam na stołówce pracowniczej, która jest na pewno nie najzdrowsza. Ale czasem tak wychodzi i nic na to nie poradzę. Chociaż jakby się tak człowiek zawziął to zawsze jakiś omlet można szybko zrobić na śniadanie, obiad. Czy ja właśnie sama się motywuję?! No i dobra!

Ile Kcal spalasz podczas jednego treningu?

Oj, to zależy od jego intensywności. Ale waha się to od 400 kcal aż do 1000 kcal.

Jak zmotywowałabyś osobę, która nie lubi ćwiczeń fizycznych, aby wstała z kanapy i zaczęła się ruszać?

Kiedy zaczniesz uprawiać sport zaczniesz być szczęśliwszym człowiekiem! Będziesz z siebie dumny, że robisz coś dla Ciebie i to tylko i wyłącznie Twoja decyzja. Zaczniesz pokonywać swoje granice, a wtedy samoocena naprawdę idzie w górę. Wiara w siebie wzleci na poziom maxymalny, bo wiesz, jak wiele potrafisz zrobić! I teraz będziesz potrafił zrobić naprawdę wszystko! Zdrowie fizyczne i psychiczne – miałeś kiedyś problemy? Teraz zaczną zanikać. Znajdziesz swoją pasję, poznasz wielu niesamowitych ludzi i.. staniesz się pozytywnym wariatem na tym świecie!

Jakie są Twoje plany sportowe na najbliższy czas?

Moim największym planem na ten rok jest pokonanie swojego pierwszego maratonu. Najbliższym planem jednak jest rozsądny powrót po kontuzji do biegania, do treningów.

Co poradziłabyś osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem i mówią „To nie dla mnie! Nie dam rady!”?

Okej, powiedz tak sobie jeszcze raz, jeśli chcesz. Ale zaraz potem załóż buty i wyjdź na pierwszy trening. Udowodnij sobie, że to jednak dla Ciebie, że kurcze, dasz radę, DAŁEŚ RADĘ! Zobacz, jaki jesteś silny, dałeś radę. Bo każdy może dać radę, trzeba tylko chcieć i zrobić ten jeden krok naprzód. Nie ograniczaj sam swojego życia, rozwijaj je, bo możesz! Jest tylko jedno, nie zmarnuj ani jednej minuty z danego Ci czasu na tym świecie, nie warto. Warto być szczęśliwym i silnym! I warto o siebie walczyć – zawsze.

Gdzie ćwiczysz? Dlaczego właśnie tam?

Ćwiczę tam, gdzie aktualnie przebywam. Zazwyczaj biegam w okolicy swojego mieszkania, czyli w centrum Warszawy. W ciągu tygodnia, tylko na to mam czas. W weekendy często wybywam do lasy kabackiego – bieganie po lesie, to jest dopiero odlot! Czasem także biegam prosto z pracy do domu, aby zaoszczędzić czas, który spędzam na dojeździe do domu z pracy. To bardzo fajne rozwiązanie dla kogoś, kto wiecznie nie ma na nic czasu. Czasem biegam także w swoim rodzinnym mieście, Ciechanowie, kiedy przyjeżdżam na święta, weekendy, dłuższe przerwy w pracy. Uwielbiam tamte tereny. Miejskie, ale nie wszędzie, uciekam na przedmieścia, tam jest naprawdę pięknie.

Jak rozpocząć przygodę ze sportem ?

Po prostu – rozpocząć. To nie jest wielka filozofia. Trzeba po prostu zrobić ten pierwszy krok, wyjść na ten pierwszy trening, a potem to już poleci. Pasja potrafi zawładnąć całym Twoim dotychczasowym życiem. Pozwól jej na to, a zaprowadzi Cię do szczęścia.

Chcesz dowiedzieć się więcej? Odwiedź Instagram i FB Ady! 

2Q3A1537

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *