NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

INSTAGRAM

Instagram has returned invalid data.
Euforiabiegaczki.pl – triathlon
22 Sierpień, 2017 / • Kategorie: 0

Lubiąca życie i kochająca przygody. Stawiająca czoła wyzwaniom, szczególnie tym sportowym bo każdy ma to, na co się odważy. Weganka. Bawiąca się sportem, głównie bieganiem i triathlonem. Dzieląca się swoją pasją na Instagramie i Facebooku jako euforiabiegaczki.pl – poznajcie Monikę.

Od czego zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?  Jak wyglądały Twoje początki? Było ciężko?

W szkole byłam prymuską, ale moim ulubionym przedmiotem niewątpliwie był w-f. Jedyne zajęcia, które resetowały moją głowę i mimo wysiłku jaki trzeba było w nie włożyć, dodawały energii. Uwielbiałam wszystkie zajęcia poza grą w siatkówkę. Do dziś wolę być kibicem, niż w nią grać. Brylowałam w bieganiu i gimnastyce, a jako reprezentantka szkoły miałam okazję brać udział w różnych zawodach międzyszkolnych. Były to dla mnie niesamowite doświadczenia. Nie miałam możliwości finansowych, aby rozwijać się w tym kierunku, a pójście na AWF wydawało mi się mało perspektywiczne. Poza tym nie umiałam pływać, więc i tak nie zaliczyłabym egzaminów wstępnych. Po ukończeniu szkoły średniej, musiałam pójść do pracy na etat, aby móc studiować zaocznie. Zaczęło się dorosłe życie. Cały swój czas poświęcałam na pracę w korporacji, studia i prowadzenie domu. Przy okazji chciałam wszystkich dookoła uszczęśliwiać, zupełnie zapominając o czasie tylko dla siebie. W pewnym momencie wszystko rypło! Rozsypało się! Kolejny raz życie skopało mi tyłek, tym razem bardzo boleśnie. Moje życie stało się melodramatem, a mój stan był już na tyle zły, że nie miałam siły, ani ochoty wstawać z łóżka… Z pomocą przyszedł kumpel. Zaproponował mi udział w mającym odbyć się w tamtym czasie biegu Oshee, czyli imprezie towarzyszącej wielkiemu wydarzeniu biegowemu w naszym kraju jakim jest Orlen Warsaw Marathon. Dystans jaki miałabym pokonać to 10 km, co uznałam za totalne szaleństwo! Przecież ja od lat nie uprawiałam regularnie sportu, a w szkole biegałam tylko sprinty i to max 200m w sztafecie! Jak mnie kiedyś zapisano na zawody przełajowe na dystansie 3 km to myślałam, że umrę! Co prawda na Facebooku obserwowałam już pierwsze profile biegowe i kilka miesięcy wcześniej kupiłam buty do biegania, ale motywacji do treningów wciąż nie miałam. Szybko się zreflektowałam i powiedziałam, zrobię to! Najwyżej to przejdę, ale zrobię to! I w całości przebiegłam ten dystans z szerokim uśmiechem na twarzy! Udział w tych zawodach tak mi się spodobał, że po dotarciu do domu już szukałam kolejnych zawodów! Wpadłam jak śliwka w kompot! Wyszukiwanie różnych imprez sportowych i udział w nich, stały się celem samym w sobie. Biegi uliczne, trailowe, w sukniach ślubnych, biegi przeszkodowe, chciałam spróbować wszystkiego! Ta fascynacja sportem doprowadziła mnie do triathlonu. Paniczny lęk do wody i milion wymówek jakie każdy z nas potrafi znaleźć na zawołanie, skutecznie blokowały mnie przed tą dyscypliną. Do czasu… Początki pływania były najtrudniejsze, ciągle sprawia mi to dużo trudności i czuję się taka oporna, ale wiem, że to kwestia czasu i dalszej determinacji.

Dlaczego postawiłaś właśnie na bieganie?
Udział w wolontariacie na imprezie IronMan 70.3 w Gdyni w 2015 r. uświadomił mi, że moje wymówki przed udziałem w takich zawodach są bez sensu! To nie jest sport dla „nadludzi”, jak od zawsze uważałam, ale dla każdego zdrowego człowieka! Miałam to szczęście, że poznałam kilka pięknych i wzruszających historii osób, które po wielu problemach zdrowotnych lub z niepełnosprawnością jaką jest brak kończyny czy wzroku dokonywali tego! Obiecałam sobie, że i ja to zrobię! Atmosfera takich zawodów jest też bardziej emocjonująca. Nie próbowałam wszystkich dyscyplin i ciężko mi powiedzieć czego nie ma w innych sportach, ale dla mnie w bieganiu od którego zaczęłam trwającą już 3 lata przygodę, jest wielka siła, dzięki której odzyskałam chęć i motywację do życia oraz uśmiech na twarzy. Mało tego, ten sport przypomniał mi jak bardzo lubiłam aktywność fizyczną, o której w dorosłym życiu zapomniałam. Natomiast triathlon, który stał się moją kolejną pasją to dyscyplina, która potrójnie podnosi poziom mojej adrenaliny, jeszcze bardziej buduje moją wiarę w siebie, a przekraczanie barier, lęków i demonów w głowie stało się dla mnie bardzo ważne.

Gdybyś miała wyjaśnić na czym polega triathlon osobie, która nigdy nie słyszała o tej aktywności fizycznej? To jakbyś ją opisała?

Triathlon to kombinacja trzech wymagających dyscyplin sportowych jakimi są w kolejności: pływanie, jazda na rowerze i bieganie. Najpierw pływamy (najczęściej jest to otwarty zbiornik taki jak jezioro, rzeka czy morze). Po wyjściu z wody biegniemy do strefy zmian tzw. T1, tam przebieramy się (szybko albo rekreacyjnie jak to woli, ale do wyniku końcowego liczy się każda sekunda), chwytamy rower i biegniemy z nim na trasę kolarską, którą zaczynamy po przekroczeniu pewnego odcinka strefy. Po etapie kolarskim, zsiadamy z roweru i biegniemy z nim do strefy tzw. T2, zostawiamy go, zmieniamy obuwie i biegniemy ku mecie.

Tak jak w bieganiu mamy tu podział na różne dystanse. Najpopularniejsze to:
1/8 M (475 m pływania, 22,5 km jazdy rowerem i 5,2 km biegu),
sprint (750 m / 22,5 km/ 5,2 km),
1/4 IM (950m / 45 km / 10,55 km)
Olimpijski (standard) (1,5 km / 40 km/ 10 km),
1/2 IM (1,9 km / 90 km / 21 km biegu)
oraz pełny IM (3,8 km/ 180 km / 42 km biegu), po ukończeniu którego stajemy się ludźmi z żelaza. Są też super sprinty i ultra IM, więc każdy zajdzie coś dla siebie. Ja przez pływanie, zaczęłam smakowanie tego sportu małymi łyżeczkami czyli od dystansu 1/8 IM.

Co w sporcie daje Ci największą satysfakcję? Co największą frajdę?

Satysfakcję mam robiąc rzeczy, które sprawiają mi trudność, które wywołują lęk i strach. Ta wygrana walka ze swoją głową czy czasem lenistwem jest największą satysfakcją.
Frajdę mam z każdych ukończonych zawodów, a szczególnie kiedy kończę je z nową życiówką na koncie. 🙂

Mogłabyś opisać swój trening?

Moje treningi są bardzo urozmaicone. Trenuję 6 dni w tygodniu, każdy dzień jest inny, w zależności od tego czy to będzie pływanie, którego uczę się w szkole pływania, bieganie czy rower. Nie ma nudy i to jest właśnie to co mi się podoba w tej dyscyplinie. Zawsze lubiłam wszechstronność, a w sporcie jest ona bardzo ważna. Nawet bieganie to nie tylko samo bieganie. Zapominamy o tym, że powinniśmy się rozgrzewać, rozciągać, wzmacniać mięśnie głębokie. Dlatego ja mam 15 minutową rozgrzewkę nawet przed treningiem pływackim, chodzę na jogę, stretching czy treningi funkcjonalne. Bez tego szybko dopadnie nas kontuzja lub poważne problemy zdrowotne, a nie o to chodzi.

Jakie są Twoje plany startowe na najbliższy czas?

Pierwszy sezon triathlonowy już za mną, ukończyłam go z 3 triathlonami na koncie, wszystkie na dystansie 1/8 IM. Najbliższe plany startowe to bieg przeszkodowy spartan race, duathlon i maraton w Berlinie. Jesienią zacznę wykuwać formę do kolejnego sezonu triathlonowego.

Co poradziłabyś osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem i mówią ” To nie dla mnie! Nie dam rady!’?

Też tak mówiłam! Odkąd zaczęłam mówić, że „Dam radę! To zawsze tak jest! Siła podświadomości ma moc sprawczą!

Jak wygląda strój do ćwiczeń? Czy trzeba go specjalnie dobierać?

Uprawiając triathlon potrzebuję rzeczy do trzech dyscyplin. To już jest spory wydatek dlatego nie mając pewności czy ten sport mi się spodoba, postanowiłam zacząć uprawiać go od niezbędnego minimum. Do samego biegania, nie potrzeba zbyt wielu rzeczy. Najważniejsze są odpowiednie buty, (powinny być dobrze dobrane, najlepiej przez specjalistę, aby uniknąć kontuzji) oraz koszulka, spodenki i biustonosz sportowy (w przypadku kobiet). Obecnie bieganie stało się tak popularne, że firmy sportowe prześcigają się w technologiach, wzorach i kolorach odzieży i obuwia w tej dyscyplinie, także z łatwością każdy znajdzie coś dla siebie. Posiadanie technicznej odzieży nie jest wymogiem, aby zacząć bieganie, ale nie ma co ukrywać, materiały z których są uszyte opracowano z myślą o dużym wysiłku. Wilgoć jest odprowadzana ze skóry na powierzchnię tkaniny, skąd odparowuje, dzięki czemu mamy uczucie suchości i komfortu. Dla mnie jest to bardzo ważne. Jak każda kobieta lubię też dobrze wyglądać, dlatego ubiór staram się dobierać, tak aby czuć się w nim dobrze i ładnie. Nie szaleję jednak z ilością, choć nowy, kolorowy ciuch bywa formą motywacji.

Jeżeli chodzi o pływanie to do treningów potrzebny nam strój kąpielowy, czepek, okularki i klapki, do startu w zawodach triathlonowych potrzebujemy jeszcze pianki. Z jej wyborem czasami mogą być trudności, ale bardzo często są organizowane testy pianek i tam śmiało można dobrać odpowiedni model dla siebie.

Jak mówimy o kolarstwie to wiadomo – zakup roweru, bez niego się nie da. Mój ciężki atb nigdy nie zachęcał mnie do częstych wycieczek. Wizja schodzenia i wchodzenia z nim po wąskich schodach bloku mnie frustrowała i męczyła. Jak kupiłam szosę, to aż chciało się wyjść! Waga 8,5 kg to piórko w porównaniu do ponad 20 kg górala. Jednak dobór odpowiedniego dla nas roweru (mam na myśli z odpowiednim rozmiarem ramy,  może sprawić nie lada problem. Niestety mój rower jest dla mnie dużo za duży, przez co ułożenie ciała jest złe, jazda mało komfortowa, w efekcie wszystko mnie boli i może prowadzić do kontuzji, no i nie osiąga się pełnej mocy. Póki nie uzbieram pieniędzy na nowy, muszę się jakoś przemęczyć. Na zawody zawsze pozostaje opcja wypożyczenia. To też dobre rozwiązanie jeśli nie stać nas lub nie mamy potrzeby zakupu własnego. Poza tym kask, dla bezpieczeństwa! W razie upadku czy innego zdarzenia losowego chroni naszą głowę. Okulary kolarskie to kolejny niezbędnik. Początkowo uznałam to za mało potrzebny gadżet, do pierwszej muszki w oku. Na upartego zwykłe okulary przeciwsłoneczne też się sprawdzą, ale kolor szkieł w pochmurny dzień średnio zdaje egzamin. Buty na rower mogą być te do biegania, ale ja wolałam kupić takie kolarskie, wpinane do pedałów. Przydają się do technicznej, szybszej jazdy. Niezbędnikiem jest odzież kolarska, szczególnie spodenki z taką wkładką tzw. „pieluchą”, która daje nam komfort jazdy. Na zawody kupiłam specjalny jednoczęściowy strój triathlonowy, który zakłada się już pod piankę.

Z gadżetów to niewątpliwie przydatny jest zegarek. Firm i modeli też jest jak na lekarstwo. Kiedy tylko biegałam to wystarczył mi zegarek z podstawowymi parametrami wskazującymi dystans, tempo i czas lub aplikacja mobilna. Często jednak wolałam biegać bez takich dodatków. Odkąd zaczęłam przygotowania do triathlonu, sprawiłam sobie zegarek multi-sportowy, z którym się praktycznie nie rozstaję. Ciągle alarmuje mnie „Rusz się! Uwielbiam go!

Co daje Ci ćwiczenie?

Na treningach bardzo często wyładowuję złe emocje, kiedy mam gorszy dzień, ratuje mnie wysiłek fizyczny, który poprawia mi humor i samopoczucie.

Skąd czerpiesz energię?

Energię czerpię z nowych pomysł i celów, które chcę osiągnąć, po ich osiągnięciu nakręcam się i chce więcej.

Ćwiczysz sama? Czy uczysz też innych? Co wtedy czujesz?

Lubię trenować w samotności, ale czasem potrzebuję zorganizowanej grupy. Jeżeli chodzi o pływanie to zdecydowanie preferuję trening grupowe. Przed rozpoczęciem nauki wydawało mi się, że ta forma się nie sprawdzi, że trener nie skupi na mnie swojej uwagi. Szybko okazało się, jak bardzo się myliłam bo akurat tam gdzie uczę się pływać trenerzy mają ogromne doświadczenie, zarówno w pracy z dorosłymi jak i z dziećmi, przy których jak wiadomo trzeba mieć oczy dookoła głowy. Także nawet jak chciałam aby czegoś nie zauważyli, widzieli i zwracali uwagę, cały czas zwracają bo ciągle robię dużo błędu. Kolejnym plusem takich zajęć jest to, że widzi się innych uczestników, którzy tak samo jak ty przechodzą wzloty i upadki oraz człowiek motywuje się nawzajem. Tak samo z bieganiem. Jakoś w grupie jest łatwiej i zabawniej. To też świetna okazja do poznania nowych ludzi, niekiedy bardzo wartościowych znajomości. W ubiegłym roku zrobiłam uprawnienia na trenera personalnego, ale uważam, że to duża odpowiedzialność kogoś trenować, im więcej wiem, tym mam wrażenie, że nic nie wiem, dlatego brak mi odwagi, aby zacząć prowadzić zajęcia. Niewykluczone, że kiedyś coś z tym zrobię, póki co chciałabym pogłębiać swoją wiedzę i skupić się na obecnych celach. Zarówno zawodowych, sportowych jak i prywatnych.

Co sprawia Ci największą radość?

To, że mogę to robić.

Czy sport to Twój sposób na życie?

Jakiś czas temu zdałam sobie sprawę z tego jak ubogie i smutne było moje życie bez sportu. Często rzucam sobie pytanie „Jak mogłaś bez niego żyć?!” Teraz mam wspaniałą pasję, którą dzielę się z innymi i dzięki której chce mi się chcieć.

Największa zaleta uprawiania sportu to…?

Tych zalet jest mnóstwo od kształtowania sylwetki po poprawę nastroju po ciężkim dniu, jednak dla mnie największą zaletą jest kształtowanie charakteru i poznawanie nowych miejsc, których bez tych aktywności raczej bym nie odkryła lub nie zobaczyła.

Dla kogo ten sport jest idealnym sportem?

Nie ma sportów idealnych. Warto szukać i próbować nowych rzeczy, bo to co mi sprawia radość i satysfakcję wcale nie musi sprawiać komuś innemu.

5 miejsc, które polecasz:

Obecnie mieszkam w Warszawie, mam tu dużo możliwości treningowych, często nawet bezpłatnych! Takie odbywają się w strefie Adidas Runners Warsaw, do której uwielbiam uczęszczać. Tutaj każdy biegacz znajdzie wszystko co mu potrzebne: treningi biegowe, jogę, stretching czy trening funkcjonalny, a czasem mam przyjemność prowadzić tu niedzielne długie wybiegania. Uczę się pływać w Academy of Hasten – szkoła pływania, a na treningach kolarskich zdarza mi się bywać w Airbike Wilanów, czasem zaglądam też na siłownię.

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *