NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

INSTAGRAM

Instagram has returned invalid data.
DCIM101_VIRB
Grzegorz Kozłowski – bieganie
24 Luty, 2018 / • Kategorie: 0

Kilka słów o mnie:

Grzegorz Kozłowski, rocznik 1987. Aktualne miejsce zamieszkania: Warszawa. Klub: AZS AWF Warszawa, od roku ASICS FrontRunner, najlepszy FrontRunner ASICS Polska 2017. Długodystansowiec, ale startuję na dystansach od 5 km do maratonu. Najlepszy czas w maratonie to 2:37:01. Zdecydowanie jest to mój ulubiony dystans oraz największe wyzwanie, choć przede mną jeszcze nieodkryty świat Ultra, więc nie mówię jeszcze ostatniego zdania.

Od 17 lat zakochany w bieganiu, ze wzajemnością. Moją drugą pasją, odkrytą niewiele później, są góry, piesze wędrówki, czy też największa próba siły charakteru, którą niewątpliwie są biegi górskie. Od 3 lat wegetarianin, nieustannie zwiększający zakres swojej wiedzy w dziedzinie zdrowego żywienia.

Od czego zaczęła się Twoja przygoda ze sportem? Jak wyglądały Twoje początki? Było ciężko?

W dzieciństwie, wiadomo, każdy biega, ale już jako trzynastolatek zacząłem startować w pierwszych atestowanych biegach. Zajmuję się tym więc od prawie osiemnastu lat. Początki były łatwe. Każdy start pod okiem trenera oznaczał nowy PB (Personal Best – czyli rekord życiowy). Schody rozpoczęły się kilka lat później, kiedy czas poświęcany treningom się wydłużył, a do tego doszła szkoła, która wymagała z roku na rok większego zaangażowania. Była to jedna z pierwszych prób charakteru. Jedna z pierwszych, ale oczywiście nie ostatnia. Jak widać, biegam po dziś dzień.

Dlaczego postawiłeś właśnie na ten sport?

Predyspozycje fizyczne. Szczupła i wysoka sylwetka doskonale sprawdza się w biegach długich. Również od samego początku pojawiła się sympatia do tego sportu. Bieganie jak nic innego kształtuje charakter, a jako osoba ambitna lubię wyzwania z najwyższej półki. Nie lubię za to iść na łatwiznę, więc bieganie jest idealnym wyborem dla mnie.

Co w sporcie daje Ci największą satysfakcję? Co największą frajdę?

Rywalizacja z innymi podczas startów oraz przekraczanie kolejnych barier własnych słabości. Rywalizacja wręcz uzależnia. Pragnie się jej coraz więcej, nakręca ona do kolejnego ciężkiego treningu, do sięgania wyżej, do dawania z siebie wszystkiego i do stawiania granicy w głowie o nazwie „maksimum” coraz dalej i dalej. Frajdę przynosi zaś każde wyjście na zewnątrz, bez względu na warunki atmosferyczne. Endorfiny, które pojawiają się w trakcie biegania i trzymają jeszcze długo po zakończeniu, dają uśmiech, który ciężko wtedy „zdjąć” z twarzy, spełnienie i satysfakcję. Jest jeszcze jeden efekt uboczny, czysto fizyczny i wizualny, ale bardzo satysfakcjonujący… ciało.

Mógłbyś opisać swój trening? Ile czasu dziennie na niego poświęcasz?

Zazwyczaj 2-3 godziny dziennie, 7 dni w tygodniu. Są to oczywiście różne narzędzia treningowe, związane stricte z samym bieganiem. Do tego dochodzi również trening uzupełniający, polegający na rozciąganiu się, wzmacnianiu oraz regeneracji mięśni.

Jak często ćwiczysz?

W sezonie codziennie, niestety w moim przypadku to już nie przelewki. Nie mogę odpuszczać, nie mogę zwalniać, a moje ciało, jak i głowa, muszą być w pełni gotowości i koncentracji. Co innego okres regeneracji, wtedy trochę zwalniam, ale nigdy nie odpuszczam. To nie w moim stylu. Zwłaszcza teraz kiedy jestem „głodny” kolejnych granic, które mogę przekroczyć.

Jakie są Twoje plany sportowe na najbliższy czas?

Start w Mistrzostwach Polski na Orlen Warsaw Marathon w kwietniu. Inne marzenie, które chcę zrealizować to Bieg Górski i jakieś delikatne Ultra na dystansie 50/70km – na początek nie ma co przesadzać.

Co poradziłbyś osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem i mówią: „To nie dla mnie! Nie dam rady!”?

Najpierw trzeba mieć chęci, później podstawą jest cierpliwość i systematyczność, konsekwencja w działaniu i trwanie we wcześniejszym postanowieniu. Początki zawsze są trudne, zwłaszcza dla osób, które od dawna nie miały kontaktu z aktywnością fizyczną albo nigdy nie były wyjątkowo aktywne. Takie osoby powinny małymi kroczkami zaczynać i przekraczać kolejne granice. Widząc na biegu tysiące biegaczy, niektórych z brzuszkiem, innych z siwymi włosami, nie ma nic bardziej mylnego niż przekonanie, że to „tylko półmaraton”. Dla osoby, która dopiero co wstała z kanapy czy fotela przy biurku, każdy dystans to wyzwanie i najmniejszym naszym zmartwieniem powinien w tym momencie być ewentualny ból mięśni nóg. Początkujące osoby, muszą mieć świadomość, że wszystko zależy od nich samych. Jeżeli nie będą chciały się starać i konsekwentnie nad sobą pracować, to nikt inny im nie pomoże. Jedyną osobą, do której będą mogły mieć żal, że kolejny raz nie wyszło, będą oni sami.

Jak wygląda strój do ćwiczeń?

Najważniejsze w bieganiu są buty. Muszą być odpowiednio dobrane do profilu stopy i podłoża, po którym mamy zamiar biegać. Powszechną opinią jest, wg mnie bardzo niebezpieczne zdanie, że do dystansu 5 km każdy but sportowy jest dobry. Jednak nie polecam tego, nie chcemy nabawić się przecież kontuzji na samym początku naszej nowej przygody, a stopy przecież nosić nas będą do końca życia. Zadbajmy więc o but typowo biegowy, na początek może być to coś taniego, żeby sprawdzić czy z bieganiem jesteśmy kompatybilni. Po miesiącu czy kwartale, kiedy zarówno kilometraż, jak i chęci wzrosną, polecam zakup czegoś już konkretnego. Poza tym każde nowe buty to świetna motywacja do kolejnych treningów.  Moim partnerem jest firma ASICS, która wspiera mnie pod tym kątem jako FrontRunnera.

Jakich przedmiotów/gadżetów nie może zabraknąć podczas Twojego treningu?

Nieodłącznym gadżetem podczas każdego mojego treningu jest zegarek sportowy z funkcją GPS. Teraz prawie u każdego biegacza to podstawa, ale na początek telefon z aplikacją w pełni wystarczy.

Co daje Ci sport?

Wolność. Sport daje mi coś, czego nie doświadczają ludzie w codziennym życiu. Niestety nikt, kto nie spróbował i nie został wierny swemu postanowieniu, nie będzie potrafił tego zrozumieć. To moc pozytywnych wrażeń, które napędzają mnie codziennie do dalszego działania. To pot, łzy i poświęcenie, ale bez tego dzień jest po prostu szary i jałowy. Te emocje codziennie pomagają mi podtrzymać uśmiech na twarzy i pozytywne podejście nawet do ciężkich życiowych sytuacji. Jest jeszcze rywalizacja, bez której ciężko mi już żyć. Ten dreszczyk, chęć ciągłego samodoskonalenia, motywowanie innych do nie poddawania się i walki o to by jutro być lepszym sobą niż jest się dziś.

DCIM102_VIRB

Skąd czerpiesz energię?

Zbilansowana, przemyślana i zdrowa dieta wegańska to moja podstawa.  Przywiązuje dużą uwagę do tego, co jest w moim jadłospisie, do jakości produktów i sposobu przygotowywania posiłków. Skupiam się na dużej ilości produktów naturalnych, potrzebujących jak najmniejszej ilości obróbki termicznej, tak aby zachować jak największą ilość naturalnych witamin i składników odżywczych, które najlepiej są przyswajane przez nasz organizm. Staram się nie suplementować, nawet przy przesileniu.

Ćwiczysz sam? Czy uczysz też innych? Co wtedy czujesz?

Bieganie to sport indywidualny, więc zazwyczaj trenuję sam. Mam swoje plany i cele, do których podchodzę bardzo poważnie, staram się ich trzymać i realizować w pełni. Potrzebuje więc pełnej koncentracji na tym, co robię. Kiedy skończę swój trening, staram się motywować ludzi do podjęcia aktywności fizycznej. Zawsze pokazuję, że małe zmiany w życiu niosą ogrom pozytywnych zmian. Ciężko jest wykonać pierwszy krok, ale warto, bo po drodze czekają nas piękne widoki, wspaniali ludzie i wspomnienia, których przecież nikt nam nie zabierze i które będą z nami do końca. Podobnie zresztą jak zwykła duma z tego, co już osiągnęliśmy. Motywowanie, dobra rada, zwykły uśmiech czy też proste, ciepłe słowo dają mi ogromną satysfakcję, że może choć jedna osoba powie: „Rok temu to było niemożliwe, a jedno z jego zdjęć ściągnęło mnie z kanapy”.

Co sprawia Ci największą radość? 

Uśmiech na twarzach ludzi, którzy zauważają, że aktywność fizyczna powinna być nieodłącznym elementem życia każdego człowieka. To uczucie nie do opisania, gdy widzę, że osoba, która jeszcze rok temu nic nie robiła, dziś jest wulkanem energii i motywuje innych, zarażając ich pasją. Radość sprawia mi także przekroczenie mety i ciężar kawałka metalu, wiszący na szyi kiedy już wiesz, że dałeś z siebie wszystko.

Czy sport to Twój sposób na życie?

Zdecydowanie. Nieważne jak bardzo cofam się w pamięci, zawsze widzę, że nie potrafiłem usiedzieć w miejscu, musiałem się ruszać. Jest moją codziennością, dzięki której inaczej widzę otaczający mnie świat, inaczej go postrzegam. Przy okazji dzięki sportowi mam w sobie ogrom pozytywnej energii, nie wiem czy to moja cecha wrodzona czy nabyta, ale nie wyobrażam sobie życia bez niej. Uwielbiam ten stan.

Największa zaleta uprawiania sportu to….?

Rewelacyjny wpływ na organizm pod kątem fizycznym oraz psychicznym. Dla mnie sport to przede wszystkim samorealizacja, pokonywanie siebie, spełnianie marzeń. Dziecięcych marzeń, czyli tych w których nie było żadnych barier, tych, które były proste w najlepszym tego słowa znaczeniu. To pasja, która daje spełnienie w życiu, motywuje mnie codziennie do bycia lepszym, do starania się, do „chcenia”.

Czy interesujesz się innymi dyscyplinami sportu, poza Twoją? Jakimi?

Wychodzę z założenia, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Skupiam się więc na tym, w czym czuję swoją moc. Nie chcę się rozmieniać na drobne. Poza ćwiczeniami ogólnorozwojowymi, pomagającymi mi w treningach biegowych, jestem wierny bieganiu, choć jak jestem w górach nie mogę sobie odmówić trekkingu na górskich szlakach.

Co Cię mobilizuje?

Potrzeba bycia lepszym dziś od siebie z wczoraj.

Masz swoje ulubione hasło motywacyjne?

„Granice? Nigdy żadnej nie widziałem, ale słyszałem, że istnieją w umysłach niektórych ludzi.” Thor Heyerdahl

Co pomaga Ci utrzymać odpowiednią dietę?

Kiedy zdecydowałem się zmienić swój sposób odżywiania, nie wiedziałem, że czeka mnie swoista rewolucja. Długo się do niej przygotowywałem, bo nie była to drobna zmiana na zasadzie „przestaję jeść cukier”, tylko kompletne wywrócenie jadłospisu do góry nogami. Codziennie się uczę, staram się odkrywać nowe smaki, urozmaicać posiłki, pilnując przy tym potrzebnych mi składników odżywczych. Wiedza, którą posiadam, nie jest czymś nadzwyczajnym, każdy może jej podstawy zdobyć dziś w Internecie i książkach. Ja nauczyłem się po prostu słuchać swego organizmu, on naprawdę dużo nam mówi, a jako organizm biegacza wymagania ma spore i często mnie zaskakuje. Dzięki tej wiedzy mogę osiągać znacznie lepsze wyniki. Pokornie jednak przyznaję, że choć trzy lata już za mną, to przede mną wciąż ogrom wiedzy.

Jakie jest Twoje największe osiągnięcie?

Codziennie je mam i przeżywam na nowo, kiedy wstaję z kanapy i kończę sznurować buty przed wyjściem na trening. Sport ukształtował moje życie i zmienia je codziennie na lepsze.

Najtrudniejsze wyzwanie związane ze sportem to…

Codzienna próba pogodzenie sportu z pracą zawodową i życiem prywatnym. Trzeba się starać, żeby zgrać wszystko w całość, ale to też wyrozumiałość bliskich. Niejednokrotnie bywają momenty, w których jedyna myśl krążąca w głowie to chęć odpuszczenia, bo jest już późno, ale to odróżnia sportowca od pasjonata. W takich chwilach przypominam sobie mój cel, to jak się czuję, pokonując siebie i wyciągając coraz wyżej ręce po swoje marzenia. Zawsze pomaga.

Jak dbasz o formę poza sezonem?

Skupiam się na relaksie, odpoczynku i regeneracji, nie tylko ciała, ale i głowy. Dużo spaceruję, staram się nadrobić tematy, które zaniedbałem w czasie przesyconym treningami. Nie zwalniam się jednak z aktywności fizycznej. W tym czasie to głównie sprawność ogólna i wzmacnianie części ciała, które są najmocniej narażone na obciążenia podczas biegania. Do tego dokładam basen i saunę.

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *