20170302_135858
Norbert – Lekkoatletyka

Cześć! Nazywam się Norbert, mam 18 lat  i jestem w  100% sportowym świrem (tak przynajmniej twierdzą moi znajomi i rodzina). Moją pasją i powołaniem życiowym jest lekkoatletka. Na co dzień trenuję dziesięciobój lekkoatletyczny w klubie MKS MOS Płomień Sosnowiec. Jestem marzycielem z apetytem na wielkie osiągnięcia. Lubię motywować innych ludzi do działania i udowadniać im, że wszystko o czym marzą jest możliwe jeśli tylko tego bardzo pragną. Coaching i motywacja to właśnie moja druga pasja, bowiem sport jest zdecydowanie na pierwszym miejscu.

Od czego zaczęła się Twoja przygoda ze sportem? Jak wyglądały Twoje początki? Było ciężko?

Moja przygoda ze sportem zaczęła się bardzo wcześnie, a to wszystko dzięki mojej mamie, która od najmłodszych lat zarażała mnie miłością do sportu. Trenowałem wiele różnych dyscyplin: od hokeja przez judo do piłki nożnej i ręcznej. Niestety w żadnej z nich nie czułem się do końca spełniony więc moja przygoda z trenowaniem czegokolwiek zatrzymała się na parę miesięcy. Pewnego dnia miały miejsce międzyszkolne zawody lekkoatletyczne, na których reprezentowałem szkołę na dystansie 300 m. Zająłem wtedy III miejsce, pomyślałem więc: „Może spróbuje swoich sił w bieganiu” i tak właśnie zrobiłem. W 2012 roku zapisałem się do klubu MKS MOS Płomień Sosnowiec, gdzie trenuję do dzisiaj.

Dlaczego postawiłeś właśnie na ten sport…? Co jest w nim takiego czego nie ma innym sportach?

Początki były dużo trudniejsze niż się spodziewałem. Zawsze myślałem, że bieganie to łatwizna. Jednak parę treningów zmieniło mój sposób myślenia o 180 stopni. Zaczynałem od sekcji sprintów, nie byłem jednak dobrym sprinterem i zawsze ciągnęło mnie, żeby spróbować swoich sił w dziesięcioboju, niestety nie było kogoś kto mógłby mnie do niego przygotować. We wrześniu 2015 roku podjąłem decyzje, że sam przygotuje się do imprezy zwanej „Jesiennymi wielobojami”. Mój pierwszy wynik nie powalał na kolana ,ale bez trenera cudów się nie zdziała w tak trudnej dyscyplinie sportu. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo po rozmowie z moim starym trenerem zdecydowaliśmy, że przejdę pod skrzydła innego szkoleniowca, abym mógł spełniać się w dziesięcioboju. Niestety w tamtym roku doznałem kontuzji mięśnia dwugłowego uda i całe przygotowania do startu poszły na marne, ale ja nigdy się nie poddaję dlatego wyleczyłem co trzeba było i wracam dużo silniejszy i jeszcze bardziej zdeterminowany w tym sezonie.

20170329_155749

Gdybyś miał wyjaśnić na czym polega i co to jest za sport osobie, która nigdy nie słyszała o tej aktywności fizycznej? To jakbyś ją opisał?

Zdecydowanie największą zaletą jest to, iż dziesięciobój jest dyscypliną indywidualną, tutaj wszystko zależy wyłącznie ode mnie. Tylko ja mam wpływ na to jaki wynik uzyskam, tylko od mojej pracy zależny jest końcowy rezultat. Kolejnym ważnym aspektem jest trudność i złożoność tej dyscypliny, nie jest to łatwa sprawa, a ja bardzo lubię wyzwania. Na dodatek trenując dziesięciobój nie da się nudzić. Jest tu tyle do zrobienia ,że nuda i monotonia to dla wieloboistów obce słowa. Lekkoatletykę trenuję prawie 5 lat, a na treningi dziesięcioboju poświęciłem jak na razie 1,5 roku. Jedni powiedzą, że to kawał czasu, ale mi ciągle jest mało. 

Mógłbyś opisać swój trening?

Obecnie w planie treningowym mam 6 treningów tygodniowo, oczywiście wszystkie sumiennie realizuje. Jednak uważam, że to ciągle za mało więc ćwiczę dużo nadprogramowo. Sporo czasu poświęcam na dodatkowe treningi poświęcone mobilizacji i wzmocnieniu mięśni głębokich. Jeśli chce się być na szczycie to trzeba cisnąć!

Jakie jest Twoje sportowe motto?

„Dotrwasz,a wygrasz”. To zdecydowanie słowa, które najsilniej na mnie działają. Zawsze kiedy chce odpuścić, poddać się lub mam ciężki trening i nie daje rady to powtarzam sobie w głowie właśnie te słowa. Są one jak zastrzyk energii ,który pozwala mi dać z siebie jeszcze więcej, więcej niż mógłbym sobie wyobrazić. Pamiętaj ,że jeśli wytrwasz w swoich staraniach (czymkolwiek by one były) to odniesiesz sukces, TYLKO NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ!

20170205_134739

Co w sporcie daje Ci największa satysfakcję? Co największa frajdę?

Myślę, że największą satysfakcją dla mnie jest realizacja założonych sobie celów, osiąganie upragnionych wyników i tytułów, przekraczanie własnych granic. Sądzę, że właśnie to najbardziej napawa mnie dumą- progres. Natomiast największą frajdę dają mi treningi. Najbardziej lubię treningi rzutowe, ale nawet trening wytrzymałości sprawia mi radość (oczywiście dopiero gdy odzyskuję przytomność i świadomość) Po prostu uwielbiam trenować i daje mi to dużo przyjemności.

Mógłbyś opisać swój trening?

Bardzo ciężko opisać jeden trening, ponieważ każdy z nich jest zupełnie inny. Ogólna formuła treningu zaczyna się od rozgrzewki, jest to bardzo ważny element, który przygotowuje ciało do wysiłku. Pominięcie rozgrzewki może grozić nabawieniem się kontuzji, nie wolno o tym zapomnieć. Potem następuje właściwy trening, może nim być np.:

Trening wytrzymałości, trening techniki, trening siłowy, trening szybkości. To tak ogólnie, w rzeczywistości tych wariantów jest znacznie więcej i niejednokrotnie łączą się ze sobą w jednej jednostce treningowej. Na koniec treningu jest truchtanie i rozciąganie, jednak przyznam się ,iż czasem pomijam ten etap ponieważ śpieszę się na autobus lub po prostu mam możliwość udania się do klubowego fizjoterapeuty.

Myślę, że najwięcej trudności sprawiają mi treningi wytrzymałości. Ku mojemu nieszczęściu wytrzymałość odgrywa bardzo ważną rolę w mojej dyscyplinie sportu więc muszę dzielnie stawiać jej czoła. Nie no żartuję, każdy trening jest dla mnie przyjemnością, a zresztą jak już wcześniej wspomniałem lubię wyzwania. Wiadomo, że każdy zawodnik ma treningi, które bardziej lub mniej lubi,ale trzeba czasem po prostu zacisnąć zęby i robić swoje.

Mój sport wymaga ode mnie dosyć dużych nakładów czasu więc rzadko udaje mi się zająć czymś  Siłownia to nierozłączny element moich treningów dlatego nie zaliczam jej jako dodatkowej aktywności. Natomiast bardzo lubię koszykówkę, kiedy jest ładna pogoda i mam trochę wolnego czasu to wychodzę czasem pograć z kumplami na boisko. Na dodatek w okresie zimowym kiedy mamy treningi na hali grywamy w koszykówkę na rozgrzewkę zamiast truchtać. To jedyny sport  poza lekkoatletyką, któremu poświęcam trochę czasu. Na początku tego roku postanowiłem przywiązywać więcej uwagi do tego co jem więc nawiązałem współpracę z moim kolegą, który fascynuje się dietetyką i wiąże swoją przyszłość z tym kierunkiem. Rozpisał mi on dietę oraz główne jej założenia, okazało się to strzałem w dziesiątkę. Zacząłem zwracać uwagę na to co spożywam, niezdrowe jedzenie zamieniłem na to, które ma dobry wpływ na moją formę i nie pożałowałem tej decyzji. W mojej diecie największą rolę zwracam na warzywa i owoce, które są naturalnym źródłem minerałów i witamin. Lubię improwizować w kuchni i rzadko trzymam się określonych przepisów, po prostu biorę parę zdrowych składników i robię z nich coś cudownego. Niestety czasem zdarza mi się złamać moją silną wolę i sięgam po coś niezdrowego, jednak moje wyrzuty sumienia mijają zaraz po mocnym treningu.

Co poradziłbyś osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem i mówią „To nie dla mnie! Nie dam rady!” ?

„Sport to jedna z najpiękniejszych rzeczy na świecie, kształtuje umysł i ciało. Treningi wzmocnią nie tylko twoje mięśnie ,ale i twój charakter. Daj sobie na to szansę! Pamiętaj ,że wszystko zaczyna się w głowie, wszystko zaczyna się od myślenia. Jeśli będziesz sobie wmawiać ,że nie dasz rady to świat dopilnuje, żeby tak się stało. Myśl zawsze pozytywnie. Jeśli sam w siebie uwierzysz to każdy w ciebie uwierzy. Najtrudniej jest zacząć, to początki sprawiają największe trudności. Nigdy się nie poddawaj. Wiesz, że dasz radę! Dotrwasz, a wygrasz!”

Jakie są Twoje najbliższe sportowe plany? 

W tym roku czeka mnie start na Mistrzostwach Polski w wielobojach w kategorii U20 (junior). Jeśli się uda i zrobię minimum to postaram się wystartować także na Mistrzostwach Polski Juniorów w jednej konkurencji np. w rzucie oszczepem. To by było na tyle z tegorocznych planów. Jednak moim największym celem i marzeniem jest start na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w 2020r, właśnie to marzenie napędza mnie każdego dnia do dania z siebie wszystkiego. Trzymajcie kciuki, żeby się udało!

Gdzie najczęściej trenujesz? 

Trenuję na stadionie miejskim w Sosnowcu, jest on siedzibą mojego klubu. Mam tutaj cały potrzebny sprzęt do treningów, wsparcie trenerów oraz fizjoterapeuty. Nie będę kłamać mówiąc ,że stadion to mój drugi dom ponieważ spędzam tu bardzo dużo czasu i czuję się naprawdę jak w domu. Mam tu wielu przyjaciół i znajomych, razem z zawodnikami i trenerami i pracownikami ośrodka tworzymy jedną wielką lekkoatletyczną rodzinę.

Na początek wystarczą dobre chęci. Po prostu trzeba chcieć, bo jak mawiają trenerzy : „Z niewolnika nie będzie zawodnika”. Jak już znajdzie się ochota na podjęcie aktywności to trzeba by było zdecydować co chciałoby się robić, trzeba by zadać sobie pytanie: „Co sprawi mi najwięcej radości? Co da mi najwięcej satysfakcji? Co uczyniłoby mnie szczęśliwym?”. Sport ma bardzo wiele do zaoferowania więc bez wątpienia każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli masz już chęci oraz dyscyplinę, w której chciałbyś/chciałabyś się realizować to nie pozostaje nic innego jak zrobić pierwszy krok i zacząć. Do czego Cię gorąco zachęcam! 

Chcesz dowiedzieć się więcej, zajrzyj na Instagram Norberta! 

20170302_135858

Skomentuj ten wpis jako pierwszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *